Header

Ostatnio było trochę "włosowo", a dziś trochę o paznokciach i tematyce #lifestyle.
Na ostatnich zakupach w Hebe dorwałam cudowny lakier ozdobny do paznokci. Już jakiś czas szukałam takiego cudeńka, które prezentuje się w ten sposób:


Przepraszam za niedokładność, ale spieszyłam się z malowaniem. Chciałam napisać trochę o tym jak pielęgnuję i zdobię moje paznokcie teraz. Po około pół roku nakładania hybrydowych lakierów lub żeli na tipsach postanowiłam dać im troszkę odpocząć. Po zdjęciu ostaniej warstwy hybrydowej okazało się, że moja wcześniej mocna płytka paznokcia jest miękka i krucha... Obcięłam więc na krótko paznokcie i nałożyłam lakier z odżywką firmy Eveline 6w1. Na forach naczytałam się o cudownym działaniu tego produktu. Wiedziałam już wcześniej o szkodliwym składniku, jaki zawiera 8w1, dlatego też nie wybrałam tej wersji. 6w1 ma za zadanie wzmocnić paznokcie i nadać im efekt pięknych zdrowych paznokci jak z salonu. No niestety ja nie mam wielu plusików dla tej lakiero-odżywki. Rzeczywiście nałożona na świeżo pięknie wygląda, świeci się, szybko wysycha i generalnie wydawałoby się, że to zalety, ale na tym się kończą. Natomiast po 1,5 dnia nie wygląda już tak cudownie. Lakier zaczyna odpryskiwać i trzeba zmyć i nałożyć od nowa (dla osoby, która przez długi czas nosiła hybrydy jest to szok, że lakier tak szybko odpryskuje). Póki co nie zauważyłam także pozytywnego wpływu odżywki na płytkę paznokcia. Nie zamierzam jednak od razu jej skreślać, ponieważ nie należy "oceniać książki po okładce". Postanowiłam dać się sprawdzić odżywce Eveline 6w1 pod lakierem, jako podkład (na zdj. wyżej). Jeśli taka metoda będzie dawała lepsze efekty to będę kontynuować stosowanie, jeśli nie postaram się poszukać innej odżywki regenerującej do paznokci. 

Tutaj jeszcze zdjęcie samej odżywki na paznokciach i toppera:


***
Przechodząc teraz do tematyki #lifestyle...
Mimo, że na uniwerku sesja trwa, czas pomyśleć o wakacjach. Trochę przeraża mnie sama myśl. Większość moich rówieśników ma już konkretny plan na wakcje, jakim jest PRACA. No tak.. Praca... A co ze mną? Wydaje mi się, że mimo 20 lat na karku nie wyrosłam jeszcze z dzieciństwa i wakacje to po prostu wakacje.. Jak zwykle za późno zaczęłam zastanawiać się nad tym, czy może jednak zacząć jakąś pracę sezonową. Tylko co, gdzie i jak? Przeszukałam portale pracy i jakoś średnio widzę jakąś opcję dla mnie. No ale może coś się znajdzie i wtedy będę zadowolona, że jest jakaś opcja antynuda na wakacje. Na wrzesień jednak chciałabym zaplanować jakąś dalszą, nieco egzotyczną podróżniczą przygodę. 

Kończę już i wstawiam zdjęcie ze snapchata:


XOXO MONIA :*








Bloguj z telefonu komórkowego - Nouw - jedna z najlepszych aplikacji do blogowania - kliknij tutaj!

Likes

Comments

Kolejny etap kuracji włosowej, czyli moja mała włosowa obsesja. Ale czy tylko obsesja? Ostatnio przeczytałam o pozytywnym wpływie kakao na włosy. Jako składnik powoduje, że włosy są lśniące, wygładzone i przede wszystkim zdrowsze. Generalnie nic dziwnego, gdyż kakao ma pozytywny wpływ na cały nasz organizm, dlaczego więc nie na włosy? Postanowiłam zamienić się w królika doświadczalnego i przetestować jego działanie. Jak to zrobiłam?
1. Do maski, którą obecnie stosuję dosypałam 1,5 łyżeczki kakao.
2. Rozmieszałam wszystko w miseczce.
3. Konsystencja zrobiła się gęsta, więc dolałam kilka kropel oliwki.
4. Wymieszałam wszystko i konsystencja była już odpowiednia.
5. Nałożyłam na włosy i rozczesałam je szczotką tangle teezer, aby maska kakaowa dokładnie wsiąknęła w każde pasmo włosów.
6. Na koniec nałożyłam czepek i odczekałam 30min.
7. Po 30 min dokładnie spłukałam włosy.
8. Włosy po wysuszeniu były faktycznie w lepszej kondycji, pięknie lśniły i wyglądały na zdrowsze.

POLECAM wykonanie takiej terapii włosowej, by przekonać się o wartościowym działaniu kakao.







(na zdjęciu przekłamany kolor, ponieważ w sztucznym świetle i słabo widać efekty, no ale włosy lśniące i gładkie jak najbardziej na plus)




Likes

Comments

Cześć! Ostatnio udało mi zrobić nowe postanowienie. Jakie? Postanowiłam zrobić coś ze swoimi zniszczonymi prostowaniem i regularnym rozjaśnianiem włosy. Od dziś rozpoczynam intensywną kurację. Przeczytałam chyba z 1000 bogów tzw. "włosomaniaczek" i doszłam do wniosku, że czas zacząć brać z nich przykład. Wczoraj zdecydowałam się pójść do fryzjera i obciąć wszystkie zniszczone końcówki. Efekt, który chcę uzyskać oczywiście nie od razu, ale z czasem stosowania kuracji pielęgnacyjnej:
Dziś zakupiłam również dwa produkty, które mają pomóc mi w pielęgnacji:




1. Pantene Pro-V Błyskawicznie wzmacniająca i nadająca blasku odżywka w sprayu "Zdrowy Kolor"
No powiem szczerze, że skusiła mnie 50% promocja na ten prosukt, natomiast nie przeczytałam jeszcze nigdzie jej recenzji. Wydaje mi się jednak, że może być to ciekawy produkt. Ale recenzja po użyciu. 

2.Green Pharmacy, Olejek łopianowy z czerwoną papryką.
Naturalny olejek łopianowy w połączeniu z naturalnym ekstraktem czerwonej papryki tworzą skuteczny preparat o sprawdzonym wzmacniającym i pobudzającym działaniu na włosy. Dzięki regularnemu stosowaniu olejek wyraźnie wzmacnia osłabione włosy i stymuluje ich wzrost. Czerwona papryka pobudza mikro-cyrkulacje krwi co ułatwia przenikanie dobroczynnych składników oleju łopianowego w głąb cebulek włosowych. Włosy stają się gęstsze, mocniejsze, lśniące i pełne życia. Odpowiedni pielęgnowane dobrze się rozczesują i lepiej układają.
No i w tym przypadku tak samo, czy to prawda będę mogła napisać po przetestowaniu, ale również czytałam na temat tego olejku baaardzo pozytywne opinie, więc mam nadzieję, że do następnego semestru będę miała piękne, długie i zdrowe włosy.

Inne produkty jakie stosuję do pielęgnacji moich włosów: 

SZAMPONY: Nivea Diamond Gloss, John Frieda Go Blonder (niestety planuję przyciemnić włosy, więc powoli muszę skończyć stosowanie), Loreal Elseve Color Vive, Cece oF Sweden Silk + Color Save
ODŻYWKI: Nivea Long Repair, Schwarzkopf Gliss Kur Liquid Silk Odżywka regeneracyjna ekspresowa matowe łamliwe włosy (w sprayu), Elseve Color Vive, 
MASKA: nie pamiętam nazwy dokładnie, ale jest to maska na suche, łamliwe włosy, profesjonalna, fryzjerska
SERUM: Regenerum do włosów
Oleje: Olejek Arganowy na końcówki z Pantene, jedwab (zwykły) 

Odstawiam także wszelkie stylizacje niszczące włosy, czyli prostowanie, kręcenie za pomocą lokówki, suszenie suszarką, farbowanie (to na jakiś czas, ponieważ planuję przyciemnić później kolor, aby wrócić do swojego naturalnego "mniej więcej") 

No to nic, życzcie mi powodzenia, aby udało mi się zapuścić piękne, długie, zdrowe włosy. :)

Likes

Comments

Cześć :) Po długim znów czasie powracam na bloga z produktami, które przetestowałam osobiście i mogę Wam zrecenzować ich działanie.

1. Pantene Pro-V Nature Fusion, Oil Therapy Elixir with Argan Oil


Moje odczucia po używaniu przez pewien czas tego produktu są pozytywne. Postanowiłam go wypróbować, ponieważ przez pewnien czas był to taki hit internetu. Z początku myślałam, że może tylko hit "reklamowy". Akurat w tym przypadku myliłam się. Mimo, iż produkt ten zawiera mnóstwo silikonów na moje włosy (bardzo suche, zniszczone prostowaniem i intensywnym rozjaśnianiem) działa fantastycznie. Ja osobiście bardzo mocno wierzę w działanie olejka arganowego, a moje włosy bez silikonów nie dałyby sobie rady. Ponadto zaletą tego serum jest jego ekonomiczność. Wystarczy jedna kropla po umyciu włosów na końcówki i efekt jest świetny.

2. Beauty Balm Perfector (Garnier) Cera śniada: 
 

Raz nałożony daje efekt perfekcyjne stonowanej skóry bez świecenia. Idealna konsystencja z optymalnym kryciem świetnie wtapia się w skórę oraz chroni skórę przed szkodliwymi promieniami UV. 
Skrót `BB` w nazwie swojego kremu Garnier wywodzi od `Beauty Balm Perfector`, nie od `Blemish Balm Cream`. Wg deklaracji producenta jest to kosmetyk jedynie "inspirowany sukcesem azjatyckich kremów BB"!

Ten "podkład" poleciła mi koleżanka i z całą pewnością był godny polecenia. Na moim rodzaju cery sprawdza się idealnie. Ładnie nawilża, wygładza, maskuje niedoskonałości. 

3. Stay Matte marki RIMMEL


Puder prasowany o delikatnej konsystencji do stosowania na sucho. Kontroluje błyszczenie się skóry aż do 5 godzin. Zapewnia matowe wykończenie makijażu (zmniejsza widoczność porów). Łatwo rozprowadza się na twarzy i nie pozostawia nieestetycznych smug. Formuła została wzbogacona o delikatną kompozycję zapachową. Dostępny w kilku odcieniach.

Wg mnie puder ma tylko matować makijaż na twarzy i ewentualnie rozświetlać ją nadając efektu świeżego makijażu. Nie mam więc szczególnych oczekiwań do tego typu produktów, ale Stay Matte Rimmel'a należy moim zdaniem do lepszych pudrów i jestem z niego zadowolona, gdyż faktycznie na długo utrzymuje się na twarzy. Odcień wybieram zwykle jaśniejszy, ponieważ nie nakładam go dużo, a delikatne rozprowadzenie na wcześniej położonym podkładzie daje fajny rozświetlajcy efekt.


4. Wibo, Growing Lashes, Stimulator Mascara


Świetnie wydłuża i podkręca rzęsy
Idealnie czarny 
Nie osypuje się
Nie skleja rzęs
Niska cena
Świetnie rozczesuje nam rzęsy.

Cała prawda o tym tuszu do rzęs. No muszę przyznać, że o tym produkcie powinnam zrobić osobny post, ponieważ jest to stanowczo jedno z moich najlepszych kosmetycznych odkryć. Baaardzo tani a zarazem najlepszy tusz do rzęs. Fakt faktem cena może być trochę mylna, ponieważ po około 3 tygodniach mascara robi się zbyt gęsta i kruszy się tracąc swoje właściwości i wtedy najlepiej należy zakupić nową. Koszt jest różny, ale w granicach 10 zł, więc i tak się opłaca, ponieważ efekt jest na prawdę znakomity.


No i to na tyle. Pewnie wiele z Was już zna te produkty, bo są one relatywnie tanie i łatwo dostępne. Aczkolwiek postanowiłam o nich napisać, gdyż fajnie się sprawdzają i są godne polecenia tym, które jeszcze ich nie znają, albo zastanowiają się czy je kupić.

Likes

Comments

Cześć ! Udało mi się nareszcie odkryć cudowny eliksir dla moich niesfornych włosów. Od dawna zainteresowała mnie radiowa reklama preparatu do "włosów, skóry i paznokci" Regenerum. Czytałam później co nieco na blogach i forach poświęconych włosom, lecz postanowiłam przekonać się na własnej skórze, a dokładniej - przetestować to serum na własnych włosach. Śmiało mogę powiedzieć, że używałam wielu preparatów, które miały polepszyć kondycję moich zniszczonych prostowaniem i farbowaniem włosów. Za wiele z nich płaciłam sporą cenę, lecz efekt był znikomy. Wszelkie maski do włosów, szampony regenerujące nawet po długim czasie użytkowania nie podziałały tak jak preparat, o którym mowa w tej notce. Chciałam poczekać z miesiąc stosowania serum, by napisać jego recenzję, ale pokusiłam się napisać ją już teraz. Dziś zakupiłam ten produkt w Superpharm za 21 zł i użyłam. Moi drodzy efekt jest niesamowity. Jest to pierwszy preparat do włosów, który tak zadziałał. Moje z regóły suche i sztywne włosy są w dotyku mięciutkie i lśniące. Wyglądają lekko i świeżo. Nie musiałam nawet stosować prostownicy, by je wygładzić. Na prawdę jest pod wrażeniem działania Regenerum. Mam nadzieję, że z dłuższym czasem stosowania efekty będą jeszcze lepsze. No chyba, że piękne lśniące i gładkie włosy zawdzięczam licznym silikonom w danym serum? Tego akurat nie wiem, jeden z silikonów znalazłam wśród składników, ale nie znam się na tym za bardzo. Ja osobiście polecam. :)
 


Likes

Comments