Top 5 Najlepszych Podkładów na każdą kieszeń

Witajcie Kochani! Mam nadzieję, że jesteście w dobrych nastrojach, bo ja właśnie pisząc ten post wpatruję się w słoneczne niebo za oknem i mam wspaniały humor. Postanowiłam, że wreszcie zabiorę się za wpis dotyczący moich ulubionych podkładów do twarzy, ponieważ bardzo często dostaję od Was pytania o to jaki podkład polecam, jakiego obecnie używam itp. Jak wiecie, ja bardzo lubię testować nowe kosmetyki, więc w swoim życiu przetestowałam już naprawdę sporo różnych podkładów, zarówno drogeryjnych, jak i tych z wyższej półki. Na ten moment jestem w stanie wytypować zaledwie 5 takich, które mogę polecić Wam z czystym sumieniem, czyli takich, które u mnie sprawdzają się świetnie i po które sama często sięgam i kupuję ponownie.

Zacznę od podkładu, który zdecydowanie nie należy do najtańszych, a wręcz jest to jedna z najdroższych dzisiejszych propozycji. Mowa o podkładzie Lancome Teint Idole Ultra Wear. Nie bez powodu postawiłam go dzisiaj na pierwszym miejscu. To jest podkład, który zdecydowanie jest moim ulubieńcem, nigdy mnie nie zawiódł. Świetnie wyrównuje koloryt skóry, ładnie się z nią stapia, nie pozostawia efektu maski, jest długotrwały, a jednocześnie nie zapycha porów i nie powoduje wyprysków. Wg mnie ma bardzo ładny zapach, który umila mi codzienny makijaż (no może nie codzienny, bo kiedy siedzę w domu to szkoda mi go używać na codzień). Jedyne na co warto zwrócić uwagę przy zakupie - podkład ten lubi oksydować, co znaczy, że ciemnieje po chwili od nałożenia. Dlatego ja proponuję wybierać o ton jaśniejszy odcień. Uważam, że jest to jeden z tych "droższych" podkładów, który akurat jest wart swojej ceny. Konsystencja jest lekka, szybko zastyga, jest długotrwały i nie zapycha porów. Krycie określiłabym jako średnie w kierunku mocnego, ale bardzo ładnie stapia się ze skórą i wygląda naturalnie. Dlatego poleciłam go mojej mamie, która ma cerę dojrzałą. Wg mnie ocena 5-/5 (5 z minusem za to oksydowanie, bo faktycznie ciężko dobrać odpowiedni kolor).

Kolejna propozycja to podkład znacznie tańszy od poprzedniego, ale równie wart uwagi. Nie wiem dlaczego odkrywałam go dopiero całkiem niedawno, kiedy został mianowany "doskonałością roku 2018". Zdecydowanie należy mu się to trofeum. Podkład Eveline Liquid Control można kupić już za około 30 zł i jest naprawdę rewelacyjny. Można nim uzyskać efekt nieskazitelnej cery. Konsystencja jest niezwykle lekka, natomiast krycie dość mocne. Podkład posiada pipetkę, więc nie dla wszystkich będzie to wygodna forma, jeśli chodzi o opakowanie. Mi totalnie to nie przeszkadza, ponieważ zawsze wylewam podkład na dłoń, zanim położę go na twarzy. To jest podkład, który stosuję na codzień i który nie zawiódł mnie ze swoją trwałością. Potrafi ładnie utrzymywać się na cerze i również nie zapycha jej i nie powoduje wyprysków. Nie zauważyłam też, żeby ciemniał na twarzy.

Teraz chciałabym przybliżyć Wam moją trzecią propozycję, ale jestem pewna, że już nie raz o niej słyszeliście. Mowa tu oczywiście o niezawodnym podkładzie do "zadań specjalnych" i na "specjalne okazje" - Este Lauder Double Wear. To jest podkład, do którego miłością zapawałam od momentu przygotowań do swojego wesela. Wtedy właśnie szukałam podkładu, którym umaluję się na swój ślub i wtedy wpadł w moje ręce pierwszy raz. Obecnie posiadam go w trzech odcieniach i w zależności od pory roku używam wybranego koloru, który pasuje do mojej mniej lub bardziej opalonej cery. To jednak nie jest podkład, który polecam do stosowania na codzień. Fakt - w efekcie jaki pozostawia na buzi można się zakochać i nie chcieć już nigdy użyć innego podkładu, ale jednak za ten efekt można przypłacić zapchaniem porów i gromem wyprysków. Nie mówię tutaj o jednorazowym zastosowaniu, bo właśnie na ważne "wyjścia" będzie ok. Po prostu przy codziennym stosowaniu zapycha cerę i może nawet ją podrażniać i przesuszać. Podkład ma doskonałe krycie, bogatą gamę kolorystyczną, piękne wykończenie, dobrze zastyga i jest niezwykle długotrwały. Double Wear również nie należy do najtańszych, ale uważam, że jeśli malujecie się same na różne uroczystości to warto w niego zainwestować i mieć awaryjnie w swojej kosmetyczce.

Propozycja numer 4 to podkład drogeryjny, który skradł moje serce, kiedy szukałam tańszego zamiennika dla podkładu Lancome. Mowa tu o Bourjois Always Fabulous. To jest baaaardzo, baaardzo podobny podkład, zarówno z konsystencją, kryciem jak i z trwałością. Co na plus - podkład aż tak mocno nie ciemnieje na skórze (delikatnie tak). Niestety gama kolorystyczna wydaje mi się zbyt mała - brakuje mi żółtawych i neutralnych odcieni. Mam wrażenie, że odcienie, które na ten moment są dostępne w drogerii mają bardziej różowe i oliwkowe tony. Nie mniej jednak podkład trafił do piątki moich ulubionych, więc nie bez przyczyny się tu znalazł. Bardzo dobry produkt za uczciwą cenę - szczególnie na promocji. :)

A ostatni, co wcale nie znaczy, że gorszy, w moim zestawieniu znalazł się kolejny podkład Bourjois i mowa tu o kultowym Healthy Mix, jednak w wersji BB Cream. Nie mylcie go jednak z kremami BB. Ja osobiście odnoszę wrażenie, jakby nie miał zupełnie nic wspólnego z kremem BB. To po prostu jest normalny podkład, który w przeciwieństwie do zwykłego Healthy Mix w szklanej buteleczce, dużo lepiej utrzymuje się na skórze i moim zdaniem także lepiej kryje. Podkład, bo tak pozwolę go sobie nazywać, to idealna opcja także dla osób, które często podróżują, ponieważ jego plastikowe i płaskie opakowanie pozwala na zminimalizowanie nie tylko miejsca w kosmetyczce, ale także nie jest ciężki. Naprawdę ładnie, naturalnie wygląda na skórze i świetnie utrzymuje inne produkty, takie jak bronzer, róż i rozświetlacz. Gama kolorystyczna jest mała, ponieważ dostępne są tylko 3 odcienie, ale uważam, że odcień 2 medium będzie pasował większości Słowianek.

To już koniec dzisiejszego zestawienia moich ulubionych podkładów. Obecnie testuję dla Was jeszcze jeden podkład, który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, natomiast, aby się wypowiedzieć na jego temat muszę potestować go przynajmniej miesiąc. Obserwujcie mnie na Instagramie, a w krótce na pewno dowiecie się cóż to za cudo: @moniquerehmus .

Polubienia

Komentarze